KOBIECOŚĆ UKRYTA POD KSIĄŻKAMI...

Usiadłam do klawiatury, zaczynam pisać. Chociaż nie wiem, czy ten wpis ujrzy światło dzienne. Czy go opublikuję. Wyżalić się jednak mogę, może wtedy będzie mi lżej. Jesienna nostalgia mnie dopadła, może nie tylko mnie... Zaparz sobie ulubioną kawę, bo może zostaniesz tutaj dłużej (o ile ten wpis opublikuję)...


KOBIECOŚĆ UKRYTA POD KSIĄŻKAMI

Powinno być mnie tu więcej. Powinnam was drogie kobiety, dopingować bardziej, aby walczyć o swoją kobiecość. Jednak nie będę tego ukrywała, moja kobiecość zupełnie się gdzieś schowała. Śmieję się, że najlepiej jest jej za kolejną czytaną książką. Wtedy wciela się w bohaterki książek. Jakoś wtedy się lepiej czuje, ta moja kobiecość. Czy uciekam? W pewnym sensie tak. Chowam się pod kocem i czytam. Uwielbiam to robić. Jeszcze bardziej w jesienne, długie wieczory...



Może nie tylko ja tak mam? Uciekam do książek, bo boję się rozmawiać o swoich potrzebach? O tym co mnie denerwuje, czym się przejmuje. Co mnie smuci? Niby wszystko jest okej, ale jednak sama siebie nie rozumiem. Utknęłam w jednym miejscu, mając siebie samej czasem po dziurki w nosie.

Chwilami myślę, że po kilku latach związku, nie powinno się oczekiwać spontaniczności. Bo wiecie jesteśmy o kilka lat starsi, znamy siebie, no bo przecież mamy dzieci, bo tak już nie wypada. Spontaniczność? O czym ty mówisz kobieto! Walnij się w głowę, nie ma czasu na takie bajery. Dlatego może, wtedy uciekamy do świata książek, do swojej wyobraźni, wspomnień? Aby czasami nie popsuć tego co nas otacza i co już zbudowaliśmy?

Wiecie ile ja bym dała, abyś po przeczytaniu tego wpisu, napisała mi maila ze swoją opowieścią? O tym, czy twoja kobiecość też się gdzieś ukrywa? O tym, że może też obawiasz się dziwnych spojrzeń i hmm odrzucenia? Bo może ktoś pomyśli o Tobie, że szukasz przysłowiowej dziury w całym?

Ktoś ostatnio powiedział mi, że na wszystko przyjdzie czas. Może za jakiś czas, będę potrafiła otwarcie, prosto z mostu komunikować swoje potrzeby? Nawet jeśli, niektóre z nich, miałyby nie zostać zrealizowane?



MAMA JEST KOBIETĄ!

Szczerze powiem wam, że spotykam różne kobiety w swojej pracy zawodowej. Czasem jak one wychodzą z biura, moje ciało krzyczy... Krzyczy, aby taka mama była lepsza dla samej siebie! Aby poszła do fryzjera, aby poszła na obiad z dawno nie widzianą koleżanką, którą po jakimś czasie spotkała przypadkiem i z którą, nie mogła się nagadać przed wejściem do biura. Aby nie żałowała czasu tylko dla siebie. Aby, zamiast za dużej bluzy dresowej założyła coś bardziej seksi. Nawet jeśli miałby to oglądać tylko synek, którego sama wychowuje  albo ona sama, stojąc przed lustrem.

Chwilami mam wrażenie, że każda kobiecość się szufladkuje po jakimś czasie. To tak, jakbyśmy pisały wiersze i chowały je do szuflady, pod stertą innych papierzysk i rachunków do opłacenia. Sama jestem tego dobrym przykładem. Ale powiedziałam dosyć z tym okropnym szufladkowaniem! Muszę częściej rozmawiać z innymi o tym czemu jestem smutna, co mnie denerwuje, co bym chciała zmienić - za wszelką cenę! Bo jeśli JA NIE ZACZNĘ PIERWSZA, to może nikt się o tych moich potrzebach w ogóle nie dowie? Wiem, że przede mną jeszcze długa droga, ale wierzę, że to ma sens!
Ty także uwierz! Jak nie my, to kto? ;)

Prześlij komentarz

Instagram

Copyright © Kobiecy blog parentingowy | kobieca-mama.pl. Designed by OddThemes