Jelly Bear Hair - czy jestem na tak?

Żelkowe miśki do zadań specjalnych. Taki tytuł mógłby nosić ten wpis, jednak zrobiłam inny. Dlaczego?

Jelly Bear Hair to żelkowe miśki marki Naturals Pharm, które powinny pomóc w walce o lepszą kondycję naszych włosów. Do tego zostały wymyślone. Jeden misiek ma w sobie mnóstwo witamin. Pomyślicie, że skoro dzieciaki jedzą żelki, to czemu dorośli nie mogą? Już mogą! U mnie one jednak się nie sprawdziły. Dlaczego?

Jelly Bear Hair - czy jestem na tak?


Stosowanie żelków zaczęłam po spotkaniu blogerek Spotkajmy się w Łodzi. Pierwsze odczucia były w miarę pozytywne, chociaż smak żelków mi totalnie nie pasował. Ale kto powiedział, że wszystko musi być słodkie? ;) Dziwny posmak, który został po połknięciu miśków, utrzymywał się u mnie dosyć długo. Być może tak miało być. Nie zniechęciłam się tym i łykałam miśki dalej. Niezbyt długo, bo po tych żelkach miałam okropną zgagę. Skąd wiem, że to od nich? Po pierwsze pokarm, który spożywam nie wzbudza u mnie zgagi, nie przyjmowałam w tym czasie innych leków i suplementów. No i przede wszystkim zgaga pojawiała się po kilku minutach od połknięcia żelków.

Czy jestem na tak? Niezbyt.

To tylko moje odczucia, być może mój organizm nie jest odpowiedni do stosowania takich "wspomagaczy". Chyba woli łykać "normalne" tabletki z mniejszą ilością składników. Dlatego też, jeśli chcecie je u siebie przetestować, nie sugerujcie się tylko i wyłącznie moją opinią. Ja słyszałam i czytałam bardzo pozytywne opinie o tych żelkach. Jednak one mi nie pomogły. Być może gdybym "przetrawiła" tą zgagę i dokończyła łykanie żelków z opakowania, to by coś zmieniły w moich włosach. Ale to tylko moje gdybanie, nie mam pewności kiedy i czy by zadziałały, bo każdy organizm jest inny.

Testowałyście żelki Jelly Bear Hair? Jakie zauważyłyście efekty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz